sobota, 28 czerwca 2014

Pleśniak z czarnymi i czerwonymi porzeczkami


    W sieci pełno przepisów na to ciasto,
moje modyfikacje:
zamiast margaryny użyłam masło i każdą warstwę zapiekłam osobno czyli był wkładany 3 razy do pieca.
Potwornie pracochłonne ucieranie na tarce mnię wykończyło,
tarło mam dziwne,
uciera się źle,
ręce boliły :-)





Taki ładny skalniaczek na balkonie zakwitł :-)

:-)

        Dzisiaj nagle musiałam szybko wyjść
nie miałam czasu na jakieś dokładne makijaże
posmarowałam się tylko korektorem tam gdzie były widoczne większe rany i blizny.
Zadziwiły mnie czerwone plamy przy kącikach ust, więc je też korektorem potraktowałam.
Wróciłam do domu,
umyłam twarz
spojrzałam w lustro zdziwiona: gdzie są moje plamy przy ustach?!??
Po chwili przypomniałam, że przed wyjściem piłam mus truskawkowy, OMG!!! <pacnięcie w czoło>

        No tak, i chyba wyrzuciłam przypadkiem mojego flat topa Hakuro :-(
nigdzie nie mogę go znaleźć,
rozumiem, że odbieraki do warzyw ciągle do kosza wywalam wraz z obierkami, ale żeby pędzel do makijażu wyrzucić i to dość sporych rozmiarów pędzel!!! :-(


       Ogólnie dzisiaj wszystko z rąk leci i jakaś bardziej roztargniona i roztrzepana jestem niż zwykle, ale jeden plus jest :-)
dostałam dziś maila, bym podała dane, bo wygrałam w konkursie fotograficzno-kulinarnym :-) URAAAAAAAAA!
A zdjęcia posłałam na 3 godziny przed zakończeniem przyjmowania zgłoszeń :-)
Uuuuuurrrraaaaa!!!!!!! :-)

 Idę jeść pleśniaka co mi koślawy wyszedł i karbonary uszczknąć  :-) czyli jak zwykle późno-nocna kolacyjka się szykuje :-)

piątek, 27 czerwca 2014

środa, 25 czerwca 2014

Mleczko melonowe :-)



Banał i prościzna na letnie dni
wystarczy tylko

dojrzały melon Galia
mleko

zmiksować i popijać,
koktajl melonowy jest bardzo pienisty i pyszny :-)
Słodzić raczej nie polecam dlatego, że zabić ta słodycz może naszego melonka,
a napój ma być delikatny i orzeźwiający, a nie słodki zapychający  ulep:-)
Dzisiaj chłodek nieco wystąpił, ale to nie przeszkadzało mi z przyjemnością żłopnąć koktajlika  :-)

niedziela, 22 czerwca 2014

Moje ulubione śniadanie :-)

          Nie wyobrażam sobie letniego śniadania bez pomidora i fety,
jeśli mam to dorzucam jeszcze inne składniki, które akurat są pod ręką.


sałata lodowa
pomidor
ser typu feta
*olej rzepakowy z pierwszego tłoczenia Vita D'or
sok z cytryny
żyworódka


i mam bardzo smaczne, zdrowe śniadanie,
oczywiście nie popycham go żadnym chlebkiem ni bułeczką,
da się zjeść samą sałatkę, ale dochodziłam do tego latami.
a talerz można wylizać jak pies, mmm, pysia pysia :-)


         


Ostatnio przerzuciłam się z dziewiczej oliwy z oliwek na zdrowszy i wartościowszy olej rzepakowy, mój ulubiony Vita D'or kupuję w Lidlu, jest najlepszy i najsmaczniejszy i jest dwa razy tańszy od oliwy z oliwek i mogę go pić litrami.
         Nie jest to świństwo jak te wszystkie reklamowane oleje rzepakowe, które niby są z pierwszego tłoczenia, a poddają je rafinacji co jest zupełnie pozbawione sensu, bo przecież ten proces pozbawia olej wszystkich odżywczych wartości i witami.
       Olej z Vita D'or jest tłoczony na zimno. Nie jest to ujawnione na etykiecie ale po ciężkiej konsystencji, mocno żółtym nieco mętnym kolorze, konkretnym zapachu i wyczuwalnym delikatnym orzechowym smaku wnioskuję, że na 100% nie poddano go rafinacji co ma dla mnie ogromne znaczenie i co uznaję za wielki plus dla firmy go produkującej.



*Nie jest to przepis sponsorowany, polecam jedynie to co mi bardzo smakuje i jest barrrdzo zdrowe i pyszne :-)


Sorbet truskawkowy

    Aby całkowicie wykorzystać niedzielkę, robiłam trochę różności z truskawek,
na koniec z resztki ukręciłam sorbet :-)
       Niestety popsuł się blender i jestem pozbawiona chwilowo mojej ukochanej ciepaćki :-(
nie mogę więc zrobić sprawdzonego od lat i najlepszego przepisu na sorbet z dodatkiem syropu z cukru i piany z białek :-(  Gdy już dojdzie pocztą nowy silnik do blenderka, zaraz zrobię sorbet z mojego przepisu i będę porównywać, który wygra konkurencję :-)

80dag truskawek
1 cytryna
2/3 szkl. cukru
mocny blender, mikser czy też inne ustrojstwo do miksowania

        Truskawki wrzuciłam do miksera kielichowego, posypałam je cukrem,
wycisnęłam sok z jednej cytryny i dodałam do kielicha
Miksowałam dość długo by uzyskać bardzo aksamitną konsystencję dla moich truskawek  ;-)
Przelałam do metalowej miski, wstawiłam do zamrażarki, i oczywiście muszę biegać co 30 minut i mieszać i mieszać by się równo zamroziły i nie było żadnych grudek lodowych :-)
Biegam więc i mieszam, dzisiaj w nocy lub dopiero jutro będzie degustacja :-)





Iiiihaha, jeszcze nie miałam nigdy takiego miszmaszu kolorów na balkonie :-)


Podkładka z jeansu DIY recycling

Potrzebne są:

laski kleju termotopliwego
glutownica
resztki jeansów


Jako, że dzisiaj mamy niedzielne lenistwo wymyśliłam, że wezmę kilka par starych jeansów i potnę na kwadraty by uszyć z nich poduszkę albo narzutę.
Znudzona ciągłością wycinania wykorzystałam resztki i powycinałam zewnętrzne i wewnętrzne szwy spodni, które potem zwijałam (te paseczki długie oczywiście) w ślimaczka i traktowałam klejem. Gdy paseczek miał się ku końcowi, ścinałam go na ukos i przyklejałam klejem, następny pasek ucinałam w drugą stronę i łączyłam z poprzednim też podklejając go klejem.

Na podkładkę o średnicy 17cm zużyłam 5 par spodni i 3 laski kleju :-)



Fajny byłby dywanik wykonany w ten sposób lecz nie mam pomysłu jak go wyprać gdy się uciapra :-(

Lemoniada z czarnego bzu

           W sobotę, będąc u znajomej, narwałam już kończący kwitnienie, czarny bez.
 Przez noc chyba wylazły z niego wszyscy lokatorzy więc nastawiłam składniki na lemoniadę bzową

 Prosty i szybki przepis.

czysty duży słój
baldaszki bzowe
zimna woda  
cukier
cytryna

składniki wrzucam do słoja, nakładam mu ochronne ubranko, może być nakrętka lub gaza 
i odstawiam na 2-3 dni.

Po tym czasie będę cedzić i zlewać płyn do butelek

Goździk w ruch, para buch, rdzawy chuch! :-)

Różnokolorowe goździczki czyli robota, chudych jak patyczki rączek, wprawnej koronczarki :-)
A najprzepiękniejsze te, po których wywija ona, zręcznie, półprzeproczyście-białą niteczką zaopatrzoną w giętką cieniuteńką  igołkę ;-)






             Uwielbiam różnorodność rdzy.
Rdza to jeden z moich ulubionych tematów, jest ona tak niezwykła tworząc przeróżne struktury, kształty, odcienie, nacieki, że nie da się przy niej przejść obojętnie.
Jest bardzo delikatna i krucha, jednocześnie pokazując swoją siłę i moc, trwałość i wytrwałość!
         Tak myślę, że rdza jako forma nie istnieje, nie da się jej zrobić ot tak. 
Rdzy bez metalu i czynnika "drażniącego" nie ma. Jej wygląd uzależniony jest od uwarunkowań zewnętrznych oraz czasu. 
Czas ma bardzo korzystny wpływ na jej wygląd, im starsza rdza tym piękniejsza, barwniejsza, ciekawsza :-)
Dajmy więc rdzy szansę, dajmy czas, czas na rozwój, a odwdzięczy się nam tym co najpiękniejsze i najciekawsze, będzie wyciągać, w przyzywającym geście, swoją chudą, jak szkapa, dłoń i przyzywać ku sobie! ;-) 
W jakim celu?! Po co?! 
A nie wiem!
Ale będzie wzywać!
GŁOSUJCIE NA RDZĘ! ONA NIGDY NIE ZAWIEDZIE!






Para jest piękna,
pojawia się niespodziewanie i bezszelestnie
kręci tyłkiem w ukradzionej spódnicy baleriny :-)




          Niewielka zmiana kierunku wiatru, a wskakuje w szeroko otwarte okno auta
atakuje niespodziewanie
samochód wypełnia gęsty i biały dym
kilka sekund nie widać NIC
duszę się nią i dławię, ale jest to bardzo przyjemne uczucie
A przecież nie ma zapachu, nie jest drażniąca dla oczu, a jednak tak łatwo można oszukać zmysły.

         Podobnie jak z mgłą, zawsze czuję jej zapach, i zawsze pachnie identycznie.
Obojętnie czy rozpościera się o poranku nad ogromną połacią zielonej trawy, wybiegu dla koni, w krystalicznie czystym powietrzu czy też unosi się przy ruchliwej ulicy w towarzystwie zgrzytu tramwajowych kół.
Wprawdzie szkoda, że inni też nie czują tego zapachu :-( 

Bo tak cudownie z radością i nadzieją wykrzyknąć: czujesz ten niezwykły zapach mgły?! 
I ujrzeć wpatrzone ze strachem i niepokojem, wytrzeszczone oczy, a w nich pytanie o stan mego zdrowia psychicznego :-)
Poczłapać dalej ze spuszczonym łbem jak qń.
 
A jest on 9ten zapach mgły) niesamowicie genialnie odświeżający, nieco podobny do zapach lodu, lecz lód ma jednak pewien suchy ton, a mgła jest bardzo gładka i aż zatyka gardło i nos swą niezwykłą świeżością.

 Jestem beznadziejna z tymi zapachami, ale tak bywa gdy się jest nadwrażliwcem zapachowym :-)



Cudowna zatykaczka

piątek, 20 czerwca 2014

Przypadki, lampa, termos i takie tam

      
Dostałam od teścia taką brzydką lampkę i postanowiłam z nią coś zrobić.
Nie podoba mi się zupełnie to złotko, które tak świeci po oczach, że boli :-)
Może na biało albo czarno ją machnę. Aaaa, no i zaraz pozbyłam się ohydnego lureksowego obicia klosika :-)
I dzięki tej lampie, a raczej poszukiwaniu pomysłu na nią, znalazłam mega, super bloga i okazało się, że ta pomysłowa osoba mieszka paręnaście kroków ode mnie :-)
Całą noc do rana siedziałam na jej cudnym blogu http://sentymentyiprezenty.blogspot.com/

     Znów zapaliła mi się lampka przerabiacza, która mi totalnie wygasła po przeprowadzce do nowego mieszkania, które zupełnie mi się nie podoba i już mam go dość!!!
Nie miałam, od początku, ochoty niczego w nim robić, tylko pomalowaliśmy neutralnie ściany w pokojach. Nic mi się w nim nie podoba, na wszystko narzekam :-(
jest niby większe, ale nieustawne i miejsca mi ciągle brakuje.
    Ściany i sufit w kuchni niepomalowane, jak były tak są całe w palmach po wybuchy słoików z jabłkami, upstrzone przez poprzedniego właściciela.
    I tak 4 lata minęły, ot wstawione przypadkowe meble byleby dało się tylko mieszkać, i ciągła tęsknota za starym mieszkaniem na poddaszu :-(
Tu jest wszystko nie tak, nic mi się nie podoba, nie inwestujemy w nie ani pieniędzy ani czasu, szukam nowego lokum, ciekawszego i w spokojniejszym i cichszym miejscu, i bez mega upierdliwych sąsiadów ;-P
    Ale wczoraj się napatrzyłam, i mam okropne myśli, hłe hłe :-)
by pomalować te okropne kafelki na biało, haha, i może nawet te koszmarne papierowe drzwi, choć dla nich to raczej nie ma ratunku :-)



Stały, stały i się doczekały.
Od lat mam takie fajne buteleczki, w które leję samorobne mikstury,
miały one dostać etykiety ozdobne, ale jakoś nie za bardzo chciało mi się je przykleić.
         Wydrukowane etykietki, przykleiłam Mod Podge, i na jeszcze mokre dziabałam prawie suchym pędzlem (by nabrały lat) umoczonym w  brązowym barwniku do farb akrylowych i miejscami rozsmarowywałam paluchem :-)
          Dołożyłam tam też trochę swojej krwi utoczonej, hihiii ;-)
ochronnie pomalowałam cienką warstewką Mod Podge.
I w 5 minut etykiety gotowe :-)
Mniejsze buteleczki jeszcze poczekają na nowe etykietki:-)



Wyszperałam u rodziców termos stareńki i Chiński, stoi od kilku tygodni, jako ozdoba, na tacy z wodnymi karafkami :-)
Kotu się spodobał :-) Czesław nie mógł się nadziwić co to za cudactwo :-)





Jako, że kocham puszki i lubię w nich przechowywać różne drobiazgi, dlatego wygenerowałam puszkę dla telefonka, by miał swoje miejsce przy komputerze , gdzie spędzam większą część dnia oraz nocy ;-) by mu nie tęskniło zbytnio się :-)


Lato, więc na targowisku zwariować można,  wszystko by się chciało brać.
Stały element lata to jedzenie bobu pogryzając go czereśniami :-) 
Zbyt wiele dobrego na raz, ja chcę większą lodówkę!!!
Mrożone z pestkami czereśnie są wspaniałe zimą i nie tracą nic na urodzie,
zamrożone z ogonkami stanowią atrakcje w chłodne dni grudnia.