piątek, 12 sierpnia 2016

No i co tam słychać! ;-)



     Zbierało się na deszcz więc tylko 5 minut w ogrodzie spędziłam i chodu do domu. A tyle miałam dzisiaj do zrobienia w ziemi i niczego nie ruszyłam.
Ale tylko postraszyło, zawiało, zawirowało, ściemniło się i nic nie spadło :-(
       Moje zbiory to dwa rodzaje mięty, lubczyk, zielona pietruszka, szczypiorek, troszkę malin, pierwszych jeżyn i odrobinka borówek.

Szybciorem zupa pomidorowa z ryżem powstała.
Ze smażonych pomidorów i cebulki na maśle i oliwie.
Nieee, nie na rosołku, na rosole nie cierpię pomidorówki jest taka zupełnie bez wyrazu ;-)
Lubczyk i pietruszka to podstawa, zapomniałam bazylii zebrać :-( no też nieoceniona w takiej zupie :-)


     Przepyszny lizak z dzieciństwa wypatrzyłam w sklepie, gęba mi się uśmiechnęła i wzięłam.
No i nic od tamtych młodych lat się nie zmieniło - schrupałam w 3 minuty :-) pycha, mniam!


  I tiramisu się robi :-)



dzień dobry z lodówki :-)

środa, 10 sierpnia 2016

Znaleziska ze strychu

      Nie ma tam niczego interesującego, właściciele zostawili to czego nie udało im się sprzedać, szkoda,że niczego z drewna nie ma, a tylko ta nieszczęsna  paździerz.
Ale i tak coś tam wynalazłam do przeróbek.

Całkiem niegłupia szafka z przesuwnymi drzwiczkami i szufladkami podobnymi do tych z Ikei.
Grubaśna warstwa lakieru bezbarwnego, eeeh!

 druga przesuwna, pomalowana na grubo, trzeba będzie poprawiać.

Ława-stolik. Fajną sprawą jest to, że blaty są na szynach i można je wysunąć i szybko zdjąć,
nóżki wyciągane teleskopowo i stolik można podwyższyć.
Też do pomalowania się nadaje ale teraz już przenieśliśmy ją dwa piętra w dół i robi za barek.
   Pomieściła w tacach i skrzynkach herbaty, kawy, świece, latarenki, filiżanki i kubki :-) nie mamy żadnych półek i blatów więc jest radość, że można coś, gdzieś postawić :-)


Taka se lampka, wykręciłam górę i zostawiłam sam stoliczek 

:-)


Zgubiłam wtorek

   Dzisiaj już środa! Jakoś umknął mi wtorek :-( no może przez pogodę bo od wczorajszego wieczora non stop pada.
Martwię się o roślinki, chyba pływają :-( nawet nie wychyliłam nosa z domu by sprawdzić co tam w ogrodzie się wyrabia. Eh!
     Wczoraj jak tylko, deszcz ustał na moment, poszłam rwać maliny. I tak czułam, że niewiele tego dojrzało, może z 30dag zebrałam no i znów się zmoczyłam całkowicie, nie da się łazić pomiędzy krzakami by nie zmoczyć góry i dołu.

 A malinki były przed śniadaniem :-)


i jak z "Amelii" :-)

     Z nudów zrobiłam dżem z cukinii, jabłek i galaretek cytrynowych, pyyycha prosto ze słoika w ramach deseru.

I mgiełkę do twarzy :-) Moja ma w składzie napar z zielonej herbaty+skórka z cytryny i limonki oraz lawendy, dodałam też kilka kropelek olejku herbacianego i przelałam do buteleczki z psikaczem.
Jak już się fajnie schłodziła w lodówce to na samą myśl o tym przyjemnym uczuciu delikatnej mgiełki na twarzy aż oczy zamknęłam  i się porządnie spryskałam, tak, że z brody się polało. Z rozmarzeniem otworzyłam oczy.. iiii.. ooo noooł! :-)


I mam już pierwszy składnik na moją niezastąpioną i ulubioną mieszankę przyprawową do zupy pomidorowej. Czyli lubczyk już ususzony i zmielony, niedługo dojdzie zielona pietruszka i odrobina tymianku :-)

Na obiada w ten chłodny dzień (brrr, +13 tylko za zewnątrz) 
był "Barszcz ukraińskiego oszusta", to moja autorska nazwa :-) 
Szczycę się szczycę ;-P
Różne warzywa takie tam, a z oszustw zamiast FASOLI fasolka zielona szparagowa i botwinka

Potem leczo, do którego chlusnęłam cudnej i najprawdziwszej śmietany. 
Kiedyś jako dziecko wzdrygałam się przed tym dodatkiem i zawsze jadłam bez niej, i tak sobie wspomniałam dzisiaj i jakoś ręka mi ma zadrżała i śmietany dodała, i całość jest PYSZNA i kolorowa!

i tiramisu - najszybszy deser, tylko gorzej z tym czekaniem aż skrzepnie ;-P

Ostatnio wypróbowana metoda oprószania "na gazetę", po co zmywać ten pył z deski, blatu skoro można zwinąć gazetę i do kosza :-)

Bardzo smaczne są kwiatki floksowe,
im jaśniejsze tym pyszniejsze i delikatniejsze, smak prawie jak koniczyny kwiat :-)

 Pogoda zupełnie nie na zdjęcia, szaro, buro i nie chce ostrzyć na automacie :-)

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Z lasu i ogrodu :-)


Pierwsza dynia już poszła pod nóż :-)


      Ostatnio wyrwałam ziemniaczane krzaki spośród poplątanych dyniowych łodyg, troszkę pokopałam w nich szpadlem ale nie znalazłam bulw. Po kilku dniach jednak wzięłam się ostro za wykopki i na 30cm pod ziemią znalazłam ziemiory :-)
       Potem poszłam w maliny, w których spędziłam ponad godzinę, i zebrałam 1,30kg malinek.
Plecy nie moje, trzeba się bardzo mocno wychylać ku przodowi, i uważać żeby nie wyrżnąć twarzą i całym ciałem w szeroki zagon malin, potem silnie wykręcać w tył by odłożyć zebraną malinę, gimnastyka iście akrobatyczna.


     Borówek amerykańskich maleńko, krzaczki jakieś słabe, liście pożółkłe no to polazłam na internety i już wiem, że trzeba krzaczkom ziemię zakwasić wtedy wróci kolor i będą lepiej owocować. 
     Nawóz zakupiłam taki by nadawał się jeszcze pod rododendrony i hortensje :-) bo te też lubią kwaśną ziemię. Dzisiaj muszę kupić jeszcze geowłókninę, szpilki do niej i korę do podsypania.


Polędwiczki w sosie kurkowo - śmiatanowym

      Przepis napiszę w takich proporcjach w jakich sama robiłam bo wyszło bardzo pysznie, dużo kurek w aksamitnym sosie :-) 

0,5kg polędwiczki wieprzowej
30dag grzybów kurek
300ml śmietany
2 cebulki
masło

nać pietruszki

     Kurki umyłam metodą solno wrzątkową :-) i smażyłam na maśle przez 5 minut - dłużej smażone kurki staja się gumowe i twarde, a powinny być kruche i miękkie :-) co daje właśnie krótkie smażenie.
     Cebulkę podsmażyłam na maśle i połączyłam z kurkami. 
Na masełku też smażyłam pokrojoną na plastry polędwicę. 
Każdy plasterek tylko lekko dłonią rozplaskałam przyprawiając solą i pieprzem i smażyłam po 2 minuty na każdym boczku :-)
Potem połączyłam sos kurkowy polędwicę i śmietanę chwilkę dusiłam, dodałam zieloną pietruszkę i szybciutko podałam z młodymi ziemniakami.


i jestem nudna, lody malinowo - czarnoporzeczkowe z domową polewą czekoladową :-)

na drugi deser było tiramisu no ale zniknęło w oka mgnieniu to i na fotkę nie udało mu się załapać :-P



czwartek, 4 sierpnia 2016

Woda smakowa

Owoce, warzywa, zioła zalać zimną wodą, 
wystawić na słońce na kilka godzin. 
Wstawić do lodówki, podawać z lodem.
Nasze dodatki można zalewać kilkukrotnie :-) 
Smacznego.
Maliny, mięta i ogórek :-)

Podczas poszukiwań godzin otwarcia poczty okazało się, że we frajdeja poczta czynna od 8 do 16 :-)

wtorek, 2 sierpnia 2016

W domu i ogrodzie :-)

 Cytat dnia:
"Życie jest jak pudełko czekoladek - nigdy nie wiesz, co ci się trafi"


    Pnącza się zielenią, rosną i pną się gdzie tylko można, nic ich nie podcinamy, niechaj się wije :-)

magister inżynier Marian Sitko :-)

     Crumble ze śliwek, druga porcja maliny z borówką amerykańską.
Borówek mało na krzaczkach niestety, nie wiem jak im pomóc, muszę poczytać, tylko internet słaby jak nić najsłabsza w jej najcieńszym miejscu :-( Mało fajne jak się nagle kończą nagle internety ;-P

Szkoda, że w strachu przed awarią to całe zakichane nocne pieczenie,
no niestety kabel słaby i nagrzewa się bardzo mocno dziadyga :-)

Gorące owoce, pod chrupiącą maślaną pierzynką jedzone po północy na balkoniku to sama rozkosz :-)

Pyszne obie wersje, śliwkowe jednakowoż bije o dwie głowy malinki  z borówkami :-)

Jabłko ma tyłeczek :-)

jaki śliczny pokrój po przekrojeniu


      A na obiad dwa obiady :-)
męska część oszukany schabowy wg. Magdy Gessler (mięsko moczone przez noc w mleku i cebulce)
a, dla mnie rozpływający się w ustach karczek w grzybkach prawdziwkach i z ukradzioną od sąsiada fasolką :-) Ot takie połączenie wymyśliłam w biegu i smacznie się sprawdziło :-)
     Ups! Myślałam, że to nasza fasola pnie się po płocie, lecz po dokładnych oględzinach (przeczesawszy krzaki malin) zakonotowałam, że wyrasta od drugiej strony płotu :-)
Sąsiedzi przeproszeni, za tak zuchwałą kradzież, nietakt i chamstwo, a fasolka młodziusia i delikatna niezmiernie pyszna :-)

Zdjęcia jedzenia do bańki
nocą robione i tyle z tego widać, że wcale ;-P

piątek, 29 lipca 2016

:-)

     Są to świeże, czyściutkie dopiero co wypucowane szczoteczką delikatne me paluszki ;-P
Już kiedyś sobie tak samo załatwiłam dłonie od spodu i jest to najprawdopodobniej kompilacja użycia domestosa i proszków ściernych typu Cif i spirytusu :-( w efekcie skóra popękana z tysiącem zadziorków.
Nie mogę w rękawiczkach, no nie mogę no :-(

Ziemia jest mega rewelacyjna, dynia hokkaido oszalała, poszła po 10 metrów w każdą stronę, nie sposób jej opanować i owocuje jak głupia :-)


Przeszła przez cały ogru do przeciwległego ogrodzenia i się powiesiła :-)
Nie jest to dynia pnąca lecz raczej płożąca więc zachowanie nieco dziwne :-)

Dżem dobry! Moje kwiatki są pyszka na surowo :-)
Grzybki są naprawdę szalone ich proces życiowy trwa około 5 dni, umierają i momentalnie pokazują się nowe maleństwa, które rosną i dojrzewają w mgnieniu oka pomimo,że są cały czas w cieniu ukryte :-)

Pigwowiec oszalał, to już trzecie kwitnienie, są już owoce stare, średniaki i teraz będą młodziaki, nie wiem czy normalne, że etapami się rozwija gadzina.


 Krwawniczek :-)


nie znam nazwy, ale to wielki krzak z kurczakami

winogronowe wąsiki :-)
 iiii taaaaa daaaam! :-)

i floksy w czterech kolorach 






Już niedługo dojrzeją