piątek, 12 czerwca 2015

Ślicznotka na talerzu

Powolutku zaczynam wracać do świata żywych. Ogólnie kulinarna posucha, mogę jeść tak niewiele składników, że mi się odechciewa wszystkiego.

śniadanie jajeczka na własnej produkcji, smalcu ze skwarkami i cebulką
do tego ogórek kiszony, smutek normalnie :(


 Na obiad udusiłam ośmiornicę,
dla mnie powinna być jedynie sama ona i burak lub ogórek lecz zaryzykowałam dodając makaron ryżowy. I to był wielki, ogromny błąd, po godzinie niestety mogłam odczuć skutki tej rozpusty - uporczywy kaszel przez wiele godzin :(


 Dla V. zestaw ciekawszy i kolorowy

Kolacja, jajecznica na smalcu ze skwarkami i uduszonej marchewce, ogórek kiszony, bleh

wtorek, 28 kwietnia 2015

Cytat dnia:
Polak Katolik, w dzień złodziej, wieczorem alkoholik 

 Chodzi za mną od tygodnia, łazi bym powiedziała nawet, 
jestem w niewoli tego utworu :-)
Uwielbiam ich :-*



środa, 18 marca 2015

Ctat dnia:
Aaaaaa już jest wiosna! Aaaaaa dłuższe dnie!
Aaaaaa kwiaty rosną! Aaaaaaa... głupie, nie?
                                               
Kabaret Potem

wtorek, 3 marca 2015

dlaczego człowiek uświadamia sobie co jest w życiu ważne dopiero wtedy, gdy jest za późno?

sobota, 14 lutego 2015

Moja Sonny Angel

Cytat dnia:
Jak wspaniale jest nic nie robić, a potem - odpocząć 


Kaki czyli persymona



tutaj widać skrzydełka maleństwa :-)

Mąż mnię skorygować raczył uświadamiając nieco w fizjonomii,
więc nie "moja", a "mój" kaki :-)

środa, 11 lutego 2015

Luty i zima śnieżna

  Co u mnie słychać?!
Nic nie słychać, a jednocześnie bardzo dużo, eeeh :(
Pierwsze to, że nie mogę gadać z powodu upiornego bólu gardła, które boli już od wielu miesięcy bez przerwy, a słychać bo ciągle duszę się, dławię i szczekam.
    Gardło zdarte, zszarpane i spuchnięte do cna przez całodniowe i nocne kaszle więc mam dość!
Trzeci antybiotyk i zero polepszenia. Nie chce się żyć!!! :(
    Dużo leżę pod kołderką, strasznie dużo czytam ebooków i słucham audiobooki, no i wciąż mi zimno potwornie. Od 2 miesięcy śpię w getrach i dodatkowo w spodniach dresowych, w bluzce i bluzie, grubym wełnianym szalu gryzącym-grzejącym i skarpetach ciepluchach do kompletu i o kołdrze też nie zapominam.
   Syberia jakaś totalna!
Temperatura ciała dziwna, 35,1, bez sensu zupełnie :-(
Szkorbut koklusz szkarlatyna i co jeszcze V. do domu przywlecze?!
I dlatego też piękną zimę tylko przez okno mogę obserwować i podziwiać :(
Gotowanie przejął V. ciężko idzie, haha.
Chora i wiecznie głodna psiakrewnie, obiad o północy to norma, wyrabia się ale o śniadaniu, piciu i kolacji mogę zapomnieć :-)
Co ja bzdyczę!!! Przecież w nocy jemy śniadanio-obiado-kolację :-)
Czasem zwlokę się i napiekę, nagotuję na tydzień, by tylko ziemniaki Valdemort obdziergał i odgrzał co idzie dość opornie, eh życie ;-)
Akcje kuchenne dają mi ostro w kość, muszę niestety odchorować je każdorazowo, i tak w koło Macieju :( 
Załapuję się też na dodatkowe atrakcje: z oczu się leje, ucho boli, szyja boli i spuchła tak,że nie widzę moich wiecznie nabrzmiałych węzłów chłonnych :(
    Czy kiedyś będzie lepiej!? No nie wiem. Za oknem tak ładnie, bryknąć by się na dworze chciało, pośmigać w śniegu, ryjem zaryć w zaspie. Ciągle pada, a co napada to znów dopada.



Ulice i chodniki zasypane, Zakopane mam za oknami :-)

Pada i pada

Chlebów napiekłam, a jak już tak stałam w okolicy pieca przy okazji machnęłam dwa ciasta, jedno wielkie drożdżowe z owocami i kruszonką :-) a, że miałam dużo bananków to przepis jakiś znalazłam na bananowe.
Zupełnie nie miałam na nie ochoty tylko dla V. zrobiłam, dziabłam od niechcenia i się zdziwiłam.
Nie jest to suchar babkowy ani podły murzynek, za to fajnie mokre, miękkie, wyraziście bananowe i mocno czekoladowe, a dałam dużo gorzkiej czekolady.


Świetnie się też komponuje ze śmietaną i żurawiną


 Stały widok w naturze, a to tylko część badziewi