piątek, 19 sierpnia 2016

Sierpień jesienny się zrobił

Cytat dnia:
Człowiek silny niczego nie musi udowadniać :-)

Reksiowatość :-) 

człowiek silny nie musi niczego udowadniać

Czytaj więcej na http://www.styl.pl/magazyn/news-na-przekor-wiatrom,nId,2253073,nPack,1#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefoxz


Kokosany :-)
czyli mega proste, szybkie i przepyszne ciacha w kilka minut 
2 białka
100g cukru
100g wiórek kokosowych

Nagrzać piekarnik do 190 stopni Celsjusza.
Białka ubić na sztywną pianę z cukrem i wymieszać z wiórkami.
Blachę wyłożyć papierem do pieczenia, nakładać na blachę lub kształtować w dłoniach i kałść na papierze.
Piec 20 minut do zrumienienia i bossskiego zapach rozchodzącego się po całej chałupie.

         Nie byłabym sobą gdybym nie urozmaiciła nieco przepisu, dodałam 1/4 kosteczki stopionego (przestudzonego) masła - wtedy są jeszcze pyszniejsze. 
Gorące są niebiańskie, gdy ciut przestygną to chrupią, chrup chrup! :-)
     Przy kształtowaniu w dłoniach łapska całe upaćkane maksymalnie i ciastka się kleją niemiłosiernie, dlatego zrobiłam ogromne ciacha zamiast małych maleńkich kokosanek. Takie duże są rewelacyjne, do kawy jedno ciasteczko wystarczy ale jak się przysiądzie zaraz po upieczeniu to znika cała blacha :-)

       Przy okazji, eh tak dawno nie piekłam :-( zrobiłam dwie foremki cudnie rozpływającego się w ustach "Kruchego ciasta z malinami i lekką  budyniową pianką"



a w ogrodzie gro i bucy :-)


ogórki szaleją :-)


     Mam nowe dynie! :-)
Nagle, ot tak niespodziewane PUUUFFFF! i ukazały się 4 makaronowe piękności :-)
Ogólnie większość terenu zajmuje plątanina dyniowo - ogórkowa i już się gubię tak to się wokół siebie wije i rośnie w zastraszającym tempie :-)


 
      Młodziutkie cukinie przygotowałam na grilla.
Tylko lekko w oliwie, kilku ząbkach wyciśniętego czosnku i soli wypaćkoliłam, a potem nic tylko rokoszować się pieczonymi, delikatnie chrupkimi warzywkami :-)



człowiek silny nie musi niczego udowadniać

Czytaj więcej na http://www.styl.pl/magazyn/news-na-przekor-wiatrom,nId,2253073,nPack,1#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

człowiek silny nie musi niczego udowadniać

Czytaj więcej na http://www.styl.pl/magazyn/news-na-przekor-wiatrom,nId,2253073,nPack,1#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

piątek, 12 sierpnia 2016

No i co tam słychać! ;-)



     Zbierało się na deszcz więc tylko 5 minut w ogrodzie spędziłam i chodu do domu. A tyle miałam dzisiaj do zrobienia w ziemi i niczego nie ruszyłam.
Ale tylko postraszyło, zawiało, zawirowało, ściemniło się i nic nie spadło :-(
       Moje zbiory to dwa rodzaje mięty, lubczyk, zielona pietruszka, szczypiorek, troszkę malin, pierwszych jeżyn i odrobinka borówek.

Szybciorem zupa pomidorowa z ryżem powstała.
Ze smażonych pomidorów i cebulki na maśle i oliwie.
Nieee, nie na rosołku, na rosole nie cierpię pomidorówki jest taka zupełnie bez wyrazu ;-)
Lubczyk i pietruszka to podstawa, zapomniałam bazylii zebrać :-( no też nieoceniona w takiej zupie :-)


     Przepyszny lizak z dzieciństwa wypatrzyłam w sklepie, gęba mi się uśmiechnęła i wzięłam.
No i nic od tamtych młodych lat się nie zmieniło - schrupałam w 3 minuty :-) pycha, mniam!


  I tiramisu się robi :-)



dzień dobry z lodówki :-)

środa, 10 sierpnia 2016

Znaleziska ze strychu

      Nie ma tam niczego interesującego, właściciele zostawili to czego nie udało im się sprzedać, szkoda,że niczego z drewna nie ma, a tylko ta nieszczęsna  paździerz.
Ale i tak coś tam wynalazłam do przeróbek.

Całkiem niegłupia szafka z przesuwnymi drzwiczkami i szufladkami podobnymi do tych z Ikei.
Grubaśna warstwa lakieru bezbarwnego, eeeh!

 druga przesuwna, pomalowana na grubo, trzeba będzie poprawiać.

Ława-stolik. Fajną sprawą jest to, że blaty są na szynach i można je wysunąć i szybko zdjąć,
nóżki wyciągane teleskopowo i stolik można podwyższyć.
Też do pomalowania się nadaje ale teraz już przenieśliśmy ją dwa piętra w dół i robi za barek.
   Pomieściła w tacach i skrzynkach herbaty, kawy, świece, latarenki, filiżanki i kubki :-) nie mamy żadnych półek i blatów więc jest radość, że można coś, gdzieś postawić :-)


Taka se lampka, wykręciłam górę i zostawiłam sam stoliczek 

:-)


Zgubiłam wtorek

   Dzisiaj już środa! Jakoś umknął mi wtorek :-( no może przez pogodę bo od wczorajszego wieczora non stop pada.
Martwię się o roślinki, chyba pływają :-( nawet nie wychyliłam nosa z domu by sprawdzić co tam w ogrodzie się wyrabia. Eh!
     Wczoraj jak tylko, deszcz ustał na moment, poszłam rwać maliny. I tak czułam, że niewiele tego dojrzało, może z 30dag zebrałam no i znów się zmoczyłam całkowicie, nie da się łazić pomiędzy krzakami by nie zmoczyć góry i dołu.

 A malinki były przed śniadaniem :-)


i jak z "Amelii" :-)

     Z nudów zrobiłam dżem z cukinii, jabłek i galaretek cytrynowych, pyyycha prosto ze słoika w ramach deseru.

I mgiełkę do twarzy :-) Moja ma w składzie napar z zielonej herbaty+skórka z cytryny i limonki oraz lawendy, dodałam też kilka kropelek olejku herbacianego i przelałam do buteleczki z psikaczem.
Jak już się fajnie schłodziła w lodówce to na samą myśl o tym przyjemnym uczuciu delikatnej mgiełki na twarzy aż oczy zamknęłam  i się porządnie spryskałam, tak, że z brody się polało. Z rozmarzeniem otworzyłam oczy.. iiii.. ooo noooł! :-)


I mam już pierwszy składnik na moją niezastąpioną i ulubioną mieszankę przyprawową do zupy pomidorowej. Czyli lubczyk już ususzony i zmielony, niedługo dojdzie zielona pietruszka i odrobina tymianku :-)

Na obiada w ten chłodny dzień (brrr, +13 tylko za zewnątrz) 
był "Barszcz ukraińskiego oszusta", to moja autorska nazwa :-) 
Szczycę się szczycę ;-P
Różne warzywa takie tam, a z oszustw zamiast FASOLI fasolka zielona szparagowa i botwinka

Potem leczo, do którego chlusnęłam cudnej i najprawdziwszej śmietany. 
Kiedyś jako dziecko wzdrygałam się przed tym dodatkiem i zawsze jadłam bez niej, i tak sobie wspomniałam dzisiaj i jakoś ręka mi ma zadrżała i śmietany dodała, i całość jest PYSZNA i kolorowa!

i tiramisu - najszybszy deser, tylko gorzej z tym czekaniem aż skrzepnie ;-P

Ostatnio wypróbowana metoda oprószania "na gazetę", po co zmywać ten pył z deski, blatu skoro można zwinąć gazetę i do kosza :-)

Bardzo smaczne są kwiatki floksowe,
im jaśniejsze tym pyszniejsze i delikatniejsze, smak prawie jak koniczyny kwiat :-)

 Pogoda zupełnie nie na zdjęcia, szaro, buro i nie chce ostrzyć na automacie :-)

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Z lasu i ogrodu :-)


Pierwsza dynia już poszła pod nóż :-)


      Ostatnio wyrwałam ziemniaczane krzaki spośród poplątanych dyniowych łodyg, troszkę pokopałam w nich szpadlem ale nie znalazłam bulw. Po kilku dniach jednak wzięłam się ostro za wykopki i na 30cm pod ziemią znalazłam ziemiory :-)
       Potem poszłam w maliny, w których spędziłam ponad godzinę, i zebrałam 1,30kg malinek.
Plecy nie moje, trzeba się bardzo mocno wychylać ku przodowi, i uważać żeby nie wyrżnąć twarzą i całym ciałem w szeroki zagon malin, potem silnie wykręcać w tył by odłożyć zebraną malinę, gimnastyka iście akrobatyczna.


     Borówek amerykańskich maleńko, krzaczki jakieś słabe, liście pożółkłe no to polazłam na internety i już wiem, że trzeba krzaczkom ziemię zakwasić wtedy wróci kolor i będą lepiej owocować. 
     Nawóz zakupiłam taki by nadawał się jeszcze pod rododendrony i hortensje :-) bo te też lubią kwaśną ziemię. Dzisiaj muszę kupić jeszcze geowłókninę, szpilki do niej i korę do podsypania.


Polędwiczki w sosie kurkowo - śmiatanowym

      Przepis napiszę w takich proporcjach w jakich sama robiłam bo wyszło bardzo pysznie, dużo kurek w aksamitnym sosie :-) 

0,5kg polędwiczki wieprzowej
30dag grzybów kurek
300ml śmietany
2 cebulki
masło

nać pietruszki

     Kurki umyłam metodą solno wrzątkową :-) i smażyłam na maśle przez 5 minut - dłużej smażone kurki staja się gumowe i twarde, a powinny być kruche i miękkie :-) co daje właśnie krótkie smażenie.
     Cebulkę podsmażyłam na maśle i połączyłam z kurkami. 
Na masełku też smażyłam pokrojoną na plastry polędwicę. 
Każdy plasterek tylko lekko dłonią rozplaskałam przyprawiając solą i pieprzem i smażyłam po 2 minuty na każdym boczku :-)
Potem połączyłam sos kurkowy polędwicę i śmietanę chwilkę dusiłam, dodałam zieloną pietruszkę i szybciutko podałam z młodymi ziemniakami.


i jestem nudna, lody malinowo - czarnoporzeczkowe z domową polewą czekoladową :-)

na drugi deser było tiramisu no ale zniknęło w oka mgnieniu to i na fotkę nie udało mu się załapać :-P



czwartek, 4 sierpnia 2016

Woda smakowa

Owoce, warzywa, zioła zalać zimną wodą, 
wystawić na słońce na kilka godzin. 
Wstawić do lodówki, podawać z lodem.
Nasze dodatki można zalewać kilkukrotnie :-) 
Smacznego.
Maliny, mięta i ogórek :-)

Podczas poszukiwań godzin otwarcia poczty okazało się, że we frajdeja poczta czynna od 8 do 16 :-)

wtorek, 2 sierpnia 2016

W domu i ogrodzie :-)

 Cytat dnia:
"Życie jest jak pudełko czekoladek - nigdy nie wiesz, co ci się trafi"


    Pnącza się zielenią, rosną i pną się gdzie tylko można, nic ich nie podcinamy, niechaj się wije :-)

magister inżynier Marian Sitko :-)

     Crumble ze śliwek, druga porcja maliny z borówką amerykańską.
Borówek mało na krzaczkach niestety, nie wiem jak im pomóc, muszę poczytać, tylko internet słaby jak nić najsłabsza w jej najcieńszym miejscu :-( Mało fajne jak się nagle kończą nagle internety ;-P

Szkoda, że w strachu przed awarią to całe zakichane nocne pieczenie,
no niestety kabel słaby i nagrzewa się bardzo mocno dziadyga :-)

Gorące owoce, pod chrupiącą maślaną pierzynką jedzone po północy na balkoniku to sama rozkosz :-)

Pyszne obie wersje, śliwkowe jednakowoż bije o dwie głowy malinki  z borówkami :-)

Jabłko ma tyłeczek :-)

jaki śliczny pokrój po przekrojeniu


      A na obiad dwa obiady :-)
męska część oszukany schabowy wg. Magdy Gessler (mięsko moczone przez noc w mleku i cebulce)
a, dla mnie rozpływający się w ustach karczek w grzybkach prawdziwkach i z ukradzioną od sąsiada fasolką :-) Ot takie połączenie wymyśliłam w biegu i smacznie się sprawdziło :-)
     Ups! Myślałam, że to nasza fasola pnie się po płocie, lecz po dokładnych oględzinach (przeczesawszy krzaki malin) zakonotowałam, że wyrasta od drugiej strony płotu :-)
Sąsiedzi przeproszeni, za tak zuchwałą kradzież, nietakt i chamstwo, a fasolka młodziusia i delikatna niezmiernie pyszna :-)

Zdjęcia jedzenia do bańki
nocą robione i tyle z tego widać, że wcale ;-P