czwartek, 10 grudnia 2015

Małgorzata Halber "Bohater" :-)

Cytat dnia:
Wszyscy ludzie się boją, ale odważni nie myślą o strachu i idą naprzód,
czasem po śmierć, ale zawsze po zwycięstwo


Oooo, tak, też mam tak samo i jestem z siebie dumna ;-P



wtorek, 1 grudnia 2015

Schab po warszawsku

czyli schab nadziewany pastą jajeczno-chrzanową w galarecie


Jeszcze przed zalaniem galaretką :-)


niedziela, 29 listopada 2015

Niespodzianki :-)

       Moja największa radość wyczekiwana, płyta, w wersji limitowanej, z moim Podsiadełkiem kochanym :-)
       A w pudełeczku cudeńka: płyta, karteczki z odręcznymi tekstami utworów, karta z usb z dodatkowymi utworami i wąsikami Podsiadłowymi :-) badzik i tatuaż z Dawidem.
Druga niespodzianka to "Feblik" M. Musierowicz, czyli nowość dla wszystkich zagorzałych fanek i fanatyczek Pani M.M  :-)
         I co zabawne i  niesamowite, obie publikacje, miały premierę 6 listopada :-)
Więc czego chcieć więcej!? Ja już niczego do szczęścia nie potrzebuję, te prezenty przebiły wszystko, to jest mój Mikołaj i moja gwiazdka, o! :-)


Moje kokoty :-)


      W offisie ;-) pod półką, nazbierały się obok siebie trzy komputerki.
Najpierw położyłam, na nich, kotowym, stary gruby wełniany koc. Potem z boku dołożyłam koc polarowy, by tyłki i boczki kocie, nie lądowały oparte na nogach maszyny, i nie marzły.
Później doszedł kożuszek jako przykrywka na kocie grzbiety. Zazdrość, zazdrość!!! :-)
      Jak ja bym chciała poleżeć na takim legowisku, mmm, tyle, że się nie mieszczę w całości w to ciepłownicto kotowe :-(
Holender, a mnie zimno, znów kaloryfery wyłączyli niedobrusy grzewcze!



O o, jak się rozwala, myje i kokosi!  :-)

A tu winowajca, który po dokonaniu przestępstwa 
szybko i sprytnie schował się, przed burą i łajaniem, 
pod fotel i do worka po żwirku, by było bezpieczniej :-)

Moja walka z hashimoto


          Śniadanie - jajka sadzone, na pieczarkach z cebulką+szczypiorek,
do tego pomidory z zieloną pietruszką i dużą ilością oliwy z oliwek - które nie załapały się na fotkę


       Obiad - pieczarki, mieszanka warzywna (marchew, pietruszka, pory, brokuły), filety rybne.

 Danie miało być wykonane na parze, niestety nie mogłam skorzystać z bambusowego garnka do parowania gdyż skończył się pergamin, którym powinno się wyłożyć dno takowego naczynia.
    W roli garnka wystąpiło sitko do wyrobu szpetzli :-)

Pierwszą warstwą było 6 pieczarek, pokrojonych w grube plastry, na to ułożyłam warstwę warzyw

i rybkę surową jeszcze zamrożoną,
delikatnie posoliłam i posypałam chilli 

10 minut parowania i gotowe danie polałam oliwą z oliwek :-)

        Podczas diety hashimotowej powinno się spożywać 3 łyżki oleju kokosowego nierafinowanego dziennie. Trudno czasem wkomponować ten tłuszcz w posiłki i się go całkowicie w diecie pomija, a nie powinno się dopuścić do tego ;-)
        Dlatego wymyśliłam mieszankę: olej, kurkuma i miód, całość zalałam 1/2 szklanki gorącej wody, wymieszałam do rozpuszczenia się tłuszczu i szybko wypiłam :-)

Kolacja za to była rozpustna i kaloryczna, słodka jak diabli gruszka i banan :-)

niedziela, 22 listopada 2015

Amerykańskie czekoladki Reese's

Cytat dnia:
"kroszę plucz do toalety"


Składniki:
200g czekolady mlecznej
100g czekolady gorzkiej
1/4 szklanki cukru pudru
1/2 szklanki masła orzechowego
szczypta soli
1 łyżeczka pasty waniliowej lub jedna laska wanilii (wyskubać nasionka z całej laseczki)

Na filmiku metoda jak to zrobić :-)

       Moje czekoladki robiłam w foremce do lodu, i te czekoladki są malutkie na jeden kęs ;-) Gdy zabrakło miejsca w foremce zrobiłam kilka w papierkach do muffinów. Nie mam stosownych narzędzi więc całość wykonałam przy pomocy małej łyżeczki, oj przydałby się maleńki pędzelek z silikonu, moje duże nijak się do tych czynności nie nadają :(
     30 minut i roboty wraz z oczekiwaniem aż porządnie zastygnie czekolada i można się poczuć jak amerykanin albo nawet i jak amerykanka, znaczy jak tapczan :-)
Czekoladki mega super hiper wypasione i pyszka, słony smak, przełamany słodką czekoladą.
       No i nie byłabym sobą gdybym nie pomarudziła ;-P dla mnie jednak były zbyt słodkie następnym razem zrobię w samej gorzkiej czekoladzie :-)
       V. po ugryzieniu, zerwał się wraz z całym biurkiem i wykrzyknął w zachwycie "KOCHAM CIĘ!!!!" aż się wystraszyłam, haha.
Dla Niego te czekoladki były niespodzianką, zrobiłam cichaczem gdy obiad konsumował, hyhy, więc się nie spodziewał takiego deseru :-)
       Wniosek: jak mężczyźnie niewiele potrzeba by mógł poczuć się jak w niebie, my kobiety za  to wybredne jesteśmy za bardzo :-)

Czekoladki po wyjęciu z lodówki

Duży format

 i maleńkie
te czarne kropki to nie mrówki, a moja laska, waniliowa znaczy :-)



zdjęcie oryginału

A to nie, to nie ciasteczko, a sos z kaczki zamrożony 
dziś na jutro robię goloneczki indycze :-)