czwartek, 9 stycznia 2020

Pigwówko-melisówka o smaku cytrynowym na miodzie

Zbieram dużo melisy, obrywam listki z łodyg, myję je i zalewam spirytusem tak by spirytus zakrył listki, około 1cm płynu znajdowało się powyżej melisy,
Zakręcam słoik i czekam około 4-8 tygodni, potrząsając czasem zawartość.

Gdy już mam gotową nalewkę z melisy przygotowuję owoce pigwy, które przekładam warstwami miodu. Po 1-2 dniach mam gotowy płynny miodek pigwowy.
Obie nastawy przecedzam zostawiając same płyny, które łączę ze sobą, daję dodatkowo jeszcze miód, bo lubię bardzo słodkie nalewki, i sok z cytryny, też do smaku, 1-2 cytrynki, trzeba cały czas próbować by nalewka była bardziej słodka niż kwaśna.
I gotowe! Można degustować od razu, po roku robi się mocniejsza i należy znów wzbogacić niewielką ilością miodu, żeby smak spirytusu się nie wybijał.
W tej nalewce robi się przy dnie mętny osad, a od góry jest klarowny płyn, dlatego, przed użyciem wstrząśnij buteleczką ;P

czwartek, 7 listopada 2019

wtorek, 15 października 2019

Pestki pigwy dla urody i nie tylko :) witamina B17

Cytat dnia:
Jeśli tylko czytam lub słyszę komunikat, że coś, przyrządzone zdrowotnie i odchudzająco, jest przepyszne, z całą pewnością do ust tego nie wezmę. Musi to być rzadkie świństwo.
 

"Amigdalina jest organicznym związkiem chemicznm z grupy glikozydów cyjanogennych"
Wiem wiem, brzmi niezrozumiale, po co komplikować skoro można prościej to wytłumaczyć ;)

Amigdalina to substancja, która siedzi w pestkach, niektórych owoców, mają ją w sobie pestki jabłek, pigwy, pigwowca japońskiego, migdałów, wiśni, czeremchy.



Robimy pestkówkę i esencję przeciwzmarszczkową. ;P




Jak szybko, "obrać", obrobić pigwowca

           Pigwy ani pigwowca nie trzeba obierać, jest to czynność zbędna i zupełnie nie potrzebna - wszystko się pięknie rozgotuje, nie ma obaw :) skórki nie należy się pozbywać.


   Jedynie powinno się usunąć pestki i otaczającą je twardą otoczkę-gniazdko.


Babranie się nożykiem to męczarnia na kilka godzin i wstręt do tej czynności przynajmniej na rok ;)
a wystarczy zaopatrzyć się w łyżeczkę do robienia kulek z miękkich owoców typu melon, arbuz :)



             Moją łyżeczkę kupiłam lata temu na targowisku za 3zł (dlatego jest taka z czochrana),
ot badziew ze stoiska z plastikowym barachłem.
Łyżeczka posiada ostre krawędzie i z twardym owocem daje sobie doskonale radę.
Oczywiście można kupić lepszą gatunkowo łyżeczkę ale tandetna radzi sobie doskonale ;)

 wydrążony owoc i połówka z gniazdkiem

            I teraz magia ;) zostawiam owoce w spokoju na 5-10 minut.
Pozostałości niedokładnie wybranych gniazd zaczynają przybierać ciemny kolor, oczywiście należy to poprawić dokładnie wykrawając je łyżeczką - przecież nie chcemy by pod ząb trafiły twarde dziady ;)

            Na początku przekrawałam owoce wzdłuż, co nie było dobrym pomysłem,
lepiej i wygodniej przekroić w poziomie, podczas drążenia w miejscu ogonka i dupki jest od razu dziurka, nie trzeba tego mozolnie wydłubywać :)




Pestek owoców nie wyrzucam :)